Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 maja 2010

Dzień Race for Life



Miałam dziś świetny dzień. Bieg był super. Zdaje się, że uczestniczyło w nim ponad 2000 kobiet, a w tym moje koleżanki Liz, jej czteroletnia córka Anna, Carly, Daya i moja przyjaciółka Tor, z którą razem biegłyśmy.

Podczas gdy nasi mężowie, rodzice i dzieci bawili się na plaży, my wzięłyśmy udział w naszym małym biegu. Tor sypała żartami przez całą drogę pod górkę ( z górki pewnie też, tyle, że nie zauważyłam żeby było z górki). Tor jest jedną z tych osób, które potrafią jednocześnie biec i mówić.
Jestem z siebie zadowolona, ponieważ nie byłam pewna czy uda mi się przebiec cały dystans, biorąc pod uwagę to, że we wtorek miałam chemię. Na szczęście nie musiałam przystawać i iść, za to przebiegłam całą drogę i udało nam się to zrobić w 32 (albo 33?) minuty.
To chyba wystarczająco tłumaczy fakt, że na lunch zjadłam 3 bułki z bekonem i kiełbasą, a na kolację pyszna pieczen.



To ja kopiąca raka w tyłek. Kopniak został wykonany na specjalne życzenie Simona i Anthea.
Tłumaczenie: Franka

sobota, 24 kwietnia 2010

Kwiaty

Od chwili gdy 4 miesiące temu dowiedziałam się że mam raka, moi przyjaciele i rodzina regularnie zaopatrywali mnie w kwiaty. Kiedy w zeszłym tygodniu dostałam tulipany od Amy byłam pewna, że to już ostatni bukiet, ale myliłam się. Dziś dostałam kolejne pudło przepięknych kwiatów. Dziękuję wam bardzo. Czekoladki belgijskie były również bardzo miłym gestem. Są tak pyszne, że aż nie sposób się nimi dzielić. Aaron i Bob mogą co najwyżej na nie spojrzeć. No dobra, mogą je też powąchać.

Dziękuję wam wszystkim i każdemu z osobna za te wspaniałe kartki, dobre myśli, kwiaty, książkę i lawendowego misia, cudowne olejki i przepiękną chustkę (więcej na ten temat w innym poście). Jesteście wspaniali.

Tlumaczenie: Franka